Wysokie wartości promieniowania PEM w Pendolino z WiFi

Wprowadzenie pociągów Pendolino znacznie skróciło czas podróży między dużymi miastami w Polsce i w pełni polecam ten środek transportu. Oczywiście tylko w przypadku, gdy uda się kupić bilet w dobrej cenie albo losowej promocji. Niestety dużym minusem tych nowoczesnych pociągów jest użycie technologii WiFi o dość sporej mocy co naraża podróżnych na duże ekspozycje na fale radiowe.

4.73 V/m to ponad 53000 mikrowatów na metr kwadrat (μW/m2)

Miernik Acoustimeter AM-10 wskazał najwyższą wartość 4.73 V/m (Wolty na metr) co daje dokładnie w przeliczeniu 59344 mikrowatów/m2. Warto wspomnieć, że najważniejszą wartością jest peak czyli maksymalna jaką udało się miernikowi zmierzyć podczas pomiaru. Z punktu widzenia negatywnego wpływu na zdrowie ta wartość ma największe znaczenie, gdyż te peak-i powodują duże szkodliwe efektu biologiczne. Wartości średnie zwykle stosowane są przy pomiarze zmian termicznych np w telefonach w postaci pomiaru SAR. Niestety średni pomiar nam niewiele mówi, gdyż nawet przy jedynym wysokim peaku w czasie np minuty jego wartość średnia w tej jednostce czasu może być niska.

Mając już taką wartość maksymalną warto porównać ją z zalecanymi dziennymi ekspozycjami według Europejskiej Akademii Medycyny Środowiskowej w dokumencie opublikowanym na pubmedzie. Jak widać dzienna zalecana ekspozycja dla WiFi to 10 mirkowatów na metr kwadratowy. Zmierzone wartości na filmie są kilka tysięcy razy większe.

Idealną sytuacją byłoby zastosowanie połączeń kablowych, które zastąpiłyby WiFI albo nawet technologię LIFI, która jest bezprzewodowa, ponieważ bazuje na świetle podczerwonym. Niestety sytuacji nie poprawia również fakt, że pociągi są pewną formą klatki Faradaya, gdzie w metalowej konstrukcji duża część emitowanych fal odbija się wielokrotnie co dodatkowo zwiększa ekspozycje. Oczywiście bezprzewodowe urządzenia innych pasażerów również się do tego dodają.
Zapraszam do obejrzenia filmiku z komentarzem:

9 Replies to “Wysokie wartości promieniowania PEM w Pendolino z WiFi

  1. Tak, to jest problem. Zmierzone przeze mnie innym miernikiem wartości były rzędu 10mW/m2 w pociągu IC na trasie Warszawa – Świnoujście. Momentami przekraczały i tak wysoką polską normę, która nijak się ma do przytoczonych norm biologicznych. Na pewno dołożyły się do tego pola współpasażerów i ich komórek, gdyż pociąg był pełny. Zwłaszcza długie trasy jak ta powyżej to jest 8 – 10 h w pociągu. A WiFi w takich miejscach jak pociąg zamiast dobrodziejstwa, staje się utrapieniem.

  2. Witam, ja też mierzyłem wartości w Pendolino, od dzisiaj nazywanego przeze mnie MIKROfalino 🙂 (miernikiem AM-10) na trasie z południa polski nad morze (6+h jazdy). W końcówce sezonu, gdy jechałem nad morze – wifi było ‘odkręcone’ na maksymalne wartości – pod sufitem niejednokrotnie miernik stał na 6V – zwłaszcza w wagonie nr 6 pierwsze miejsca obok rowerów, te, które otrzymują rowerzyści. W Warsie jest trochę mniej promieniowania – około 1-1,5V/m, z gęstością różnie, bo to zależy oczywiście od tego jak się korzysta z tego ‘dobrodziejstwa’. Całą podróż spędziłem na korytarzu przy drzwiach, gdzie wartości były na ‘akceptowalnym’ poziomie 0,50,-0,20V. Słyszałem komentarze ludzi z wagonu, że nie mogą spać. Może ktoś im gadał za uszami, ale ten, który na własnej skórze odczuł działanie EMF, wie już lepiej.

    W drodze powrotnej , w pierwszych dniach września, miłe zaskoczenie – WIFI w pendolino było wyłączone. Może nie działało, a może za mało ludzi było – może dlatego, że po sezonie. Pomiary w wagonach były uzależnione od ilości ludzi korzystających z 4G, a w pustym wagonie wahały się w granicach 0,20-0,50V. W korytarzu, gdzie spędziłem poprzednią podróż, już było bardzo miło i spokojnie – AM10 świecił się na zielono.

    Oczywiście, trzeba pamiętać że taka metalowa puszka. jakim jest pendolino, odbija fale nawet z drugiego końca pociągu, jeśli te nie ‘uciekną’ przez okna, albo nie zostaną pochłonięte przez ludzi i zwierzęta. Tego większość ludzi nie rozumie, przeklinając na brak zasięgu, podczas, gdy telefon w ich ręce emituje ponad 6V/m.

    Może wystosujemy list do IC z pomiarami video (mam nagrania) i zapytamy, co o tym sądzą?

    1. Dziękuję Panie Bartoszu za spostrzeżenia, niestety klienci sami chcą wifi i jest to dla nich wartość dodana. Powtarza się sytuacja z przed dekad kiedy w samolotach np w USA palono papierosy do woli, nieważne czy były w przedziale dzieci czy nie. Zajmie długi czas zanim wyedukuje się społeczeństwo. Niestety trzeba się szykować na własne środki transportu, najlepiej starsze auta, częściowo wyekranowane.

  3. nie prawda, klienci chcą Internet, nie musi to być wcale Wifi, może to być np. Internet satelitarny, co za problem zamontować talerz na dachu pociągu i niech on pobiera Internet i przekazuje do składu pociągu. Niech Pan nie manipuluje, jakby ludzie wiedzieli o zagrożeniach Wifi to napewno by tego nie chcieli… nie są samobujcami

  4. Stb,

    myślę, że nikt tutaj nie manipuluje. Ok, talerz satelitarny to jest rozwiązanie na zewnątrz, a my mówimy tutaj o tym co się dzieje w środku metalowej puszki jaką jest wagon pociągu – przecież sygnał trzeba jakoś rozprowadzić na każde siedzenie. Wifi jest wygodne i znane przez wszystkich, Myślę, że sporo ludzi też słyszało o zagrożeniach płynących z używania Wifi, ale po prostu z lenistwa i ignorancji nie chcą do siebie przyjąć tych informacji, zwłaszcza, że (narazie) nie odczuwają efektów zdrowotnych. Jako ktoś, kto już lata temu (gdy gsm było luksusem) potrafił powiedzieć, kiedy router jest włączony, a kiedy nie – odczuwam dzisiaj efekty w nieciekawy sposób – pieczenie skóry, swędzenie, takie mini-tortury.
    Pytanie jest niestety natury kulturowej, bo ludzie przyzwyczaili się, że internet jest pod ręką. I teraz żeby był w takim wagonie, który przecież jedzie z prędkością około 100km/h trzeba go tam dostarczyć. Czyli będzie więcej promieniowania na zewnątrz, aby nawet przez taki talerz satelitarny (który jest niewydolnym rozwiązaniem, bo działa głównie w jedną stronę, co byłoby ograniczeniem) rozprowadzić internet WEWNĄTRZ pociągu. Także rozwiązania potencjalne:
    1) kable światłowodowe, do których można podłączyć komputery, telefony czy tablety
    2) Lifi, które podobno nie jest biologicznie szkodliwe, ale do tej pory nie wprowadzone na rynek, a więc i kosztowne. Internet w tym systemie rozprowadza się za pomocą wiązki światła, czyli pasażer musiałby siedzieć na fotelu i mieć włączoną lampkę.
    3) Specjalnie wyekranowany wagon – Strefa Ciszy i brak Elektrosmogu, specjalne bilety, rozwiązanie optymalne dla ludzi, którzy chcą odpocząć, wyspać się, oraz wszystkich EHS czyli zespół Elektromagnetycznej Hipersensytywności, tłumacząc dosłownie.
    Co ciekawe, Wikipedia podaje, że te efekty są “domniemane” czyli poddaje je w wątpliwość, tymczasem WHO pisało o nich już w 2005 roku jako o faktach. (https://www.who.int/peh-emf/publications/facts/fs296/en/) Ja znam te efekty z autopsji, niestety.

    4) Powrót do lat 80tych, kiedy nie było telefonów komórkowych i internetu. Najlepsza, niemożliwa do zrealizowania niestety opcja.

    Podsumowując, trzeba czytać i wiedzę gromadzić wtedy widać całość problemu. Zdrowia wszystkim życzę

    1. W literaturze naukowej negatywne efekty sztucznych pól elektromagnetycznych są znane już od kilku dekad. Dopiero teraz dzięki internetowi jesteśmy w stanie sięgnąć do tych dawnych źródeł o których pisze np kanadyjska Profesor Magda Havas.
      Odnośnie metalowych puszek pomyślmy o tramwajach czy autobusach, gdzie wiele zatłoczonych linii to ciągła ekspozycja pasażerów, którzy oglądają filmy itd. Oczywiście nikt nagle od tego nie zachoruje, ale jak wskazywał Prof. Martin Pall negatywny efekt się akumuluje i może być wiele negatywnych skutków dla zdrowia. Przyszłość to auta częściowo wyekranowane, szczególnie jak na głównych ulicach będą anteny 5G co chwila aby zapewnić szybką łączność np dla autonomicznych pojazdów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *