Ubezpieczyciel Lloyds porównuje pola elektromagnetyczne telefonów do azbestu

Lloyds to jedna z większych Brytyjskich grup bankowych, której historia sięga 17 wieku. Pracuje w niej ponad 75 tysięcy pracowników, roczne przychody sięgają około 22 mld. funtów i zarządza aktywami 797 mld funtów. Nie ulega wątpliwości, że przy takiej skali firma ta ma jednych z najlepszych analityków od ryzyka na rynku, gdyż od tego zależą potencjalne zyski lub straty. W tych chłodnych kalkulacjach nie ma miejsca na sentymenty czy zabobony, tam gdzie chodzi o pieniądze wszelkie potencjalne koszty bierze się pod uwagę.

Ma to szczególne znaczenie w kontekście nauki jaką branża ubezpieczeniowa wyniosła z azbestu, który miał być tym cudownym materiałem budowlanym wprowadzonym z dużym entuzjazmem na rynek. Po wielu dekadach okazało się że cząsteczki azbestu nawet dekady po ekspozycji mogą powodować nowotwór w postaci międzybłoniaka co spowodowało duże wydatki ubezpieczycieli. W 2010 roku Lloyds opublikował raport “Pola elektromagnetyczne z telefonów komórkowych, ostatnie dane”, gdzie porównuje PEM z azbestem.:

Kiedy okazało się w 1980 roku, że azbest może powodować raka płuc, skutkowało to wieloma sprawami sądowymi w Stanach Zjednoczonych w związku z uszczerbkiem na zdrowiu. Azbest w pierwszej kolejności dotknął robotników. Wpływ tej sytuacji na branżę ubezpieczeniową, w tym na Lloyd’s jest powszechnie znany, a spodziewane całkowite koszty nie przestają rosnąć. Według ostatnich wyliczeń z 2009 roku odnośnie nie policzonych roszczeń z tytułu zachorowalności na nowotwór złośliwy (tzw. międzybłoniak), szacuje się na 8 miliardów funtów w latach 2009-2040 i zwiększył się dwukrotnie wobec 4 mld wyliczonych w 2004 roku. Duże opóźnienie w zachorowalności oraz wydłużająca się średnia długość życia sprawiają, ze ta sytuacja pozostanie z nami przez wiele lat. Porównanie tej historii z polami elektromagnetycznymi jest oczywiste, jeżeli zostanie udowodnione, że powodują raka to uszczerbki na zdrowiu mogą pojawić się po wielu latach. Niebezpieczeństwo pól elektromagnetycznych podobnie jak azbestu sprawia, że ekspozycja z która będą musieli się zmierzyć ubezpieczyciele jest niedowartościowana i może wzrosnąć wykładniczo w ciągu najbliższych lat.

To ciekawe, że kolejna firma ubezpieczeniowa po Swiss Re zwraca uwagę na potencjalne wysokie koszty dla branży ubezpieczeniowej z tytułu PEM. Biorąc pod uwagę obecną narrację w kontekście rozwoju telefonii komórkowej można powiedzieć że pracownicy Lloyds “boją się technologii”, “są przeciwni postępowi”, “wierzą w zabobony” i pewnie znalazłoby się więcej bardziej dosadnych określeń, kto wie może nawet pewnych umysłowych ograniczeń. O ile taki raport mógłby niewiele znaczyć i próżno szukać o nim informacji w popularnych mediach, to niestety sam Lloyds uznał to za na tyle ważną przesłankę, że wprowadził klauzulę wykluczającą odpowiedzialność odnośnie PEM ubezpieczyciela z tytułu:

Bezpośrednich czy niebezpośrednich skutków powstałych z pól elektromagnetycznych, elektromagnetycznej radiacji, elektromagnetyzmu, fal radiowych czy hałasu (Wykluczenie 32). “
Inaczej mówiąc, jeżeli ktokolwiek zachoruje w wyniku elektrosmogu i ma ubezpieczenie w Lloyds to niestety, nie otrzyma odszkodowania.

Raport ten pokazuje, że tam gdzie jest ryzyko oraz potencjalne koszty to kończy się ośmieszanie i umniejszanie problemu. Niestety widać również, że odpowiedzialność w kwestii zdrowia pozostaje wyłącznie w naszym zakresie. Jeżeli ubezpieczyciele nie chcą mieć nic wspólnego z polami elektromagnetycznymi i porównują je z azbestem to chyba czas wziąć ten problem na poważnie.

3 Replies to “Ubezpieczyciel Lloyds porównuje pola elektromagnetyczne telefonów do azbestu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *